Walentynki, dzień jak co dzień

Dziś, dla niektórych par wyjątkowy dzień, ich święto. Dla singli, głupie święto, nie warte uwagi. Są jeszcze ci po środku i właśnie my znajdujemy się w tej grupie. Niby walentynki, jakiś tam prezent dany ot tak żeby nie było. Na chwilę uśmiech, jakiś tam przelotny buziak i wracamy do rzeczywistości. Przez ostatnie kilka dni kłóciliśmy się z D okropnie. Wczoraj siedziałam i pierwszy raz aż tak poważnie zastanawiałam się czy warto. Warto żyć taką beznadziejną codziennością z nim… W ciągłej kłótni i niezadowoleniu z życia. Słuchaniu jaka to jestem beznadziejna i zła…
W końcu olałam to, poszłam spać. Poranek był taki jak zawsze. Beznadziejny. Chwila spokoju bo prezencik i po chwili od nowa.
Podsumowując. Osobiście nie odczułam dnia Św Walentego jakoś specjalnie. Mam natomiast nadzieję, że choć połowa z was spędziła go właśnie tak jak sobie to wyobrażaliście :)